Niezwykłe dania prostych ludzi
Przyszedł lipiec, a wraz z nim w naszych kuchniach pojawiły się takie warzywa i owoce, na które nie moglibyśmy sobie pozwolić innego miesiąca. Nie chodzi tu o koszty oraz cenę, jakie związane są z uprawa w miesiącach poza sezonem. W innym okresie roku nie smakują tak, jak powinny, są sztucznie nasłoneczniane oraz nawożone, a zatem pozbawione wszelkich właściwości.
W koszykach pomiędzy nowalijkami pojawia się również bób. Jednakże nie jest to żadna nowość w kuchniach świata. Pierwsze od wzmianki dotyczące tego warzywa strączkowe pochodzą sprzed 9 tysięcy lat z rejonów potężnego Cesarstwa Rzymskiego. Spożywali go biedni ludzie jako podstawę żywieniową ze względu na jego wysoką kaloryczność. Również greccy lekkoatleci tuż przed treningiem, aby zwiększyć swoja aktywność spożywali właśnie gotowany bób. Szczególnie chętnie jedzono go w średniowieczu. Lecz wówczas potrawy na bazie tego z pozoru prostego warzywa jedli majętni władcy oraz szlachta. We Francji zajadano się blanszowanym bobem z cebulką szalotką w towarzystwie śledzia udekorowanego szafranem.
Z racji, iż jest on warzywem popularnym na całym globie, każda kuchnia świata dodaje go do pewnych bardziej lub mniej sezonowych potraw. W kuchni egipskiej króluje duszony bób, zwanym przez tubylców medamisem, natomiast Arabowie zajadają się drobnymi kulki z masy z grochu, bobu lub ciecierzycy – czyli falafelem. We Włoszech bób często pojawia się na talerzach w towarzystwie tłustych mięs lub boczku, romowie potrawę tą zwą fave al guanciale.
Dziś bób przestał być wiązany tylko z prostą, niewyszukaną kuchnią. Jest stale i kreatywnie łączony z różnymi potrawami. Niektórzy dodają świeżutkie ziarenka bobu do sałatek, inni blanszują je krótko w osolonej wodzie i zjadają z odrobiną soli lub polane różnymi dressingami. Pomysłów na przygotowanie lub podanie go jest niezliczona ilość. Można dodawać go do pilawu, zapiekanek, omletów, tworzyć pasty kanapkowe z dodatkiem bobu i ziół czy też podawać w postaci smażonych placuszków. Jeżeli jednak nie mamy pomysłu, gdyż kuchenna wena nam nie sprzyja, możemy odwiedzić restauracje Kraków i tam w bogatych kartach menu odnaleźć takie połączenie bobu, które przemówi do nas i naszych kubków smakowych odpowiednim językiem.
Podobne wpisy:
- None Found


Brak komentarzy
Zostaw komentarz